Oczyszczanie (filtry)

    Sabuzoo radzi....  

 następna >

"O" JAK OCZYSZCZANIE...

 

Filtracja toksyn, powstałych w wyniku procesów przemiany materii, oraz bieżące usuwanie zanieczyszczeń mechanicznych ma niebagatelne znaczenie dla poprawnego funkcjonowania naszego podwodnego świata. Poprzez lata pracy w sklepach akwarystycznych (i to zarówno tych małych osiedlowych jak i salonach), stwierdziłem, iż zagadnienie filtracji wody jest znane Klientom w stopniu znikomym, a rola urządzeń oczyszczających jest traktowana raczej jak wymysł sprzedawców, powstały w celu wyciągnięcia dodatkowych pieniędzy z portfela... Refleksję o doświadczeniu zawodowym w tym miejscu dodałem celowo, by unaocznić, iż status materialny kupującego nie determinuje mojego poglądu. To nie ma znaczenia czy to pan Henio, Klient „zoologika” czy bogaty biznesmen, bywalec ekskluzywnych galerii handlowych. Łączy ich jedno – mała świadomość roli filtracji dla posiadanego czy zakładanego zbiornika.

 

Czym zatem jest ten filtr?

 

Najprościej można powiedzieć, że sercem, płucami i nerkami w jednym. Sercem – bo nadaje ruch wodzie w zamkniętym pojemniku, płucami – bo natlenia wodę – albo zasysanym powietrzem lub poprzez ruch tafli wody i nerkami – bo oczyszcza i odizolowuje brudy z „organizmu” na poziomie chemicznym (toksyny) i mechanicznym (zanieczyszczenia stałe). Skoro jest taka rola filtra w akwarium, powinien nasunąć się wniosek, iż podobnie co nasze serce, płuca i nerki – musi być on w najlepszej możliwej kondycji. Jak to zrobić? Proste! Jakość i konserwacja!

Droga jakości zwykle zaczyna się już w sklepie. Biada temu, kto przed zakupem filtra nie zaciągnął wcześniej rady i nie poznał tematu!! Wchodzimy do „zoologika” i... „Panie! Potrzebuję filtra”. Zaczyna się... „A jakiego i do czego? Mamy wiele”. Ruch ręki na półkę z filtrami. Włosy się nam jeżą... Dziesiątki pudełek, różne firmy, wydajności, typy i ceny – od przystępnych do absurdalnych. W tym miejscu najczęściej widziałem panikę w oczach i chęć natychmiastowej ucieczki. „No, nie wiem”-wyrywa nam się z krtani. Jeśli sprzedawca jest fachowcem potrafi to ustalić precyzyjnie. „Ile litrów ma akwarium?”, „no, nie wiem” (cierpliwość to cnota!). Zatem „jak długie?”, „no, jakiś metr...” Nareszcie, coś ustalone. „Jaka szyba? Prosta czy owalna?” „Prosta!” Uf, już bliżej prawdy. „To jakieś 200 litrów.” Nasza wiara w udany zakup wraca! Pojawia się podziw dla fachowości subiekta. Będzie dobrze! Będzie dobrze... „Na 200 litrów to mam cztery filtry.” Zgrzyt płyty gramofonowej w mózgu... Znów panika i znów ucieczka... „A czym się różnią? - pytamy zagubieni.„ No...- odpowiada fachowiec po głębokim namyśle – firmą (hihihi, Made in China), jakością wykonania i ceną (znów zgrzyt płyty w mózgu).

Mógłbym w tym tonie pisać dalej o zagadnieniu filtracji, lecz boję się, że pomocne treści niniejszego tekstu zostaną zatracone i umkną Czytelnikowi. Nota bene, jeśli użytkownicy mojej strony zechcą, założę za czas jakiś dział pod tytułem „My i oni, czyli opowieści z obu stron lady”. Opiszę wówczas jak wygląda handel akwarystyką po obu stronach barykady, gdy przychodzi Klient po „wywłoczka” a subiekt zamiera ze zdumienia: co to jest? Jak „specjalista” opowiada o cytowanej już „żółtej rybce, co jest grzeczna” i rano awantura w sklepie, bo „rybka” zjadła inne... Taki demaskatorski dział może być również bardzo przydatny Klientowi przy zakupach!

Wracając jednak do jakości filtra...

Opisany przypadek ma uświadomić, iż idąc po sprzęt musimy znać choć podstawowe dane akwarium w rodzaju: długość, szerokość, wysokość (lub litraż), gdzie zbiornik stoi i jak wysoko, oraz, że warto przygotować się merytorycznie np. poprzez fora internetowe lub znalezienie sklepu, którego pracownikom można zaufać (miałem kiedyś Klienta, który codziennie przychodził do mojego sklepu pogadać i nic nie kupował. Szlag mnie trafiał! Po pół roku jednak przyniósł projekt swojego wymarzonego zbiornika, opartego na naszych rozmowach i poprosił o wykonanie go. Klientem moim jest do dziś dnia, od 3 lat...).Idealnym wyjściem przed dokonaniem zakupów byłaby samoedukacja w tym zagadnieniu, lecz kto ma na to czas przy pędzącym życiu w XXI wieku, hihihi....